Projekt pikniku Suwerena

Żarty się skończyły,

na opozycję nie ma co liczyć. Ruch jest teraz w Twoich rękach Suwerenie i to zanim nadejdzie 87 miesiączka niskorosłego, tchórzliwego geja... Wam niepotrzebna jest żadna demonstracja, która wymaga zezwolenia i którą można zawsze opluć przez swoich trolli. Wam jest potrzebny "Piknik suwerena", w gronie rodzinnym z paroma znajomymi. Kiedy takich grup będą setki tysięcy w całej Polsce nikt nie będzie mógł nic zrobić przeciw nim, bo obywatele mają prawo przebywać zawsze na skwerach, placach zabaw, w parkach z rodziną i znajomymi. Musicie tylko uważać, aby Wam się nie wmieszał ktoś nieznajomy, bo to może być prowokator. Jak będziecie w swoim gronie, to nikt nie może Wam nic zarzucić.

Musicie sobie zrobić zakupy na tydzień, aby uniezależnić się od sklepów. Każdy z Was wie, co w jego okolicy musi funkcjonować: szpitale, pogotowia, wodociągi, elektrownie, gazownie. Ci, którzy są tam potrzebni nie wezmą w pikniku czynnego udziału, ale swą solidarność mogą zadeklarować np. białą różą w kieszonce. Osoby starsze i chore, wymagające pomocy są Wam też na pewno znane. To pole do popisu dla Was, aby je zabrać ze sobą, albo zabezpieczyć w odpowiedni sposób. Nie sądzę, aby to musiało dłużej trwać niż dwa, trzy dni… Żadna gospodarka nie może sobie pozwolić na taki przestój.

A sygnałem do przerwania lub zakończenia tego pikniku może być np. ustalenie przez Sejm na nadzwyczajnym posiedzeniu daty nowych wyborów, nie później niż w ciągu sześciu tygodni i jego samorozwiązanie, ogłoszone we wszystkich mediach z Radiem Maryja i TV Trwam włącznie.

Nie będą mieli z kim dyskutować, bo każdy, kogo zapytają, o co mu chodzi, odpowie to samo: Ustalenie terminu nowych wyborów w ciągu 6 tygodni i samorozwiązanie Sejmu z ogłoszeniem, jak wyżej…

Do tego niepotrzebny jest Wam przywódca. Datę możecie uzgodnić na forach społecznych. Ja proponuję ostatni dzień szkoły. Pójdziecie z dziećmi po świadectwa, a potem na ten piknik..

środa, 14 czerwca 2017

Kolejna śmierć na polskim komisariacie!

Kolejna śmierć na polskim komisariacie! Nie żyje obywatel Austrii.
Kolejna śmierć na polskim komisariacie!

Kolejna śmierć na polskim komisariacie! 
Kolejna śmierć na polskim komisariacie! Jak ustalił Fakt24, 27 maja na jednym z częstochowskich komisariatów zmarł obywatel Austrii - Herbert Moravec. Z naszych informacji wynika, że mężczyzna przybył do Polski z żoną Marią Heiderer na pogrzeb jej ojca. Kiedy małżeństwo wracało do hotelu przechodzili obok miejsca, w którym odbywał się koncert. Z relacji austriackich mediów wynika, że to właśnie tam miało dojść do zatrzymania pary przez ochronę, a następnie przekazania ich policji. Jak twierdzą austriackie media, gdy mężczyzna konał na komisariacie funkcjonariusze kpili z niego! Mężczyzna zmarł na komisariacie, a sprawa trafiła do polskiej prokuratury.
- Jest prowadzone postępowanie dotyczące śmierci obywatela Austrii. Miało to miejsce na komisariacie 27 maja - potwierdził w rozmowie z Fakt24 przedstawiciel częstochowskiej prokuratury. Sprawa ta jest wielkim dramatem Marii Haiderer, która przybyła do Polski na pogrzeb ojca, a teraz przyjdzie jej pochować męża.
Kiedy małżonkowie wracali z uroczystości pogrzebowych, mieli przechodzić obok terenu, na którym odbywał się koncert (najprawdopodobniej chodzi o imprezę "Trzy Dzięki Komedy", na której grali m.in. Leszek Możdżer i Artur Rojek). W pewnym momencie para została zaczepiona przez ochroniarza. Z relacji kobiety wynika, że zatrzymujący ich mężczyzna był agresywny i chciał przeszukać jej torebkę. Herbert Moravec - z zawodu radca prawny - który nie znał języka polskiego, widząc agresywną mowę ciała ochroniarza, stanął w obronie żony. Po chwili, leżał już na ziemi, przygnieciony przez kilku pracowników ochrony.

Na miejscu pojawiła się policja, która oznajmiła, że zatrzymuje małżonków na 48 godzin. Już w drodze na komisariat, kobieta miała oznajmić policjantom, że jej mąż jest po zawale. Funkcjonariusze mieli jednak zbagatelizować tę informację. Co więcej, jak wynika z relacji przytaczanej przez kurier.at, kiedy siny mężczyzna walczył o życie, mieli wykpiwać prośby o pomoc. Ze słów Marii Haiderer wynika, że policjanci zdążyli zbadać ją na obecność alkoholu w organizmie (miała mieć 0,2 mg, czyli ok 0,4 promila), a także poinformować małżonków, że jeżeli mąż symuluje, to para będzie musiała ponieść koszty akcji ratowniczej. Kiedy w końcu na miejsce dotarł lekarz, mężczyzna już nie żył. Fakt24 potwierdził, iż faktycznie prowadzone jest śledztwo w tej sprawie. Będziemy na bieżąco monitorowali postępy w śledztwie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz